Generalnie wróble ćwierkają, że zanosi się na zmiany w moim życiu zawodowym. Nie wiem ile z nich wejdzie w życie i w jakiej formie, ale coraz częściej przebijają się do mojej świadomości. Ile można robić z siebie debilkę i później udowadniać, że się nią nie jest? Ile można napychać cudze kieszenie kapuchą i nawet głupiego dziękuję nie usłszeć? Ile można ryzykować własnym i cudzym życiem? Zobaczymy co jeszcze życie przyniesie, co los mi przygotował, ale zanosi się na zmiany... Generalnie niektóre już nastąpiły.
Jedną ze zmian jest zmiana wizerunkowa. Naprawdę ciężko jest udawać kogoś kim się nie jest tak naprawdę. Ciężko udawać grzecznątylko dlatego, żeby innym się podobało. Jak wiadomo (niewtajemniczeni pewnie nie wiedzą) praca ta wcale do lekkich nie należy. Nie polega tylko i wyłącznie na wygodnym siedzeniu i prowadzeniu pojazdu, busów czy ciężarówek. Zarówno dni jak i noce obfitują w mnóstwo sytuacji, które "biurokratom-spedytorom" nawet się nie śniły, cały czas coś się dzieje, na drodze, w trakcie załadunków i rozładunków, trzeba być skupionym, aby sobie i innym nie zrobić krzywdy.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jedna rzecz, może dla niektórych nie istotna, ale jeżeli ktoś przejmuje się zdaniem innych to ma nad czym myśleć, mianowicie trzymanie języka na wodzy. Niestety, ja już przestałam się tym przejmować. Po prostu, za dużo mam innych spraw na głowie w ciągu dnia, żebym jeszcze myślała, aby słowem "kurwa" kogoś nie obrazić. Nie znam nikogo kto nie przeklina, jest to normalne, aby dodać "mocy wypowiedzi", nie mówię, aby klnąć jak szewc i co drugie słowo wcinać przekleństwo, ale są sytuacje, które powodują, że człowiek traci nad tym kontrolę. Lubię nagrywać i będę to robić, ale nie będę też reżyserowała czy wycinała treści kontrowersyjne, nie mam po prostu na to czasu. Jeżeli będą nagrane sytuacje, w których jestem zła i klnę, to nie będę ich usuwała z myślą, że ktoś to usłyszy i się obrazi. Gdzieś mam to czy komuś się to będzie podobało czy nie. Nie zależy mi ani na subach, ani na łapkach, więc zawsze będzie można nie oglądać moich filmów, bo całkiem możliwe, że komuś zwiędną uszy, a ci którzy pozostaną ze mną będą mieli mój wielki szacun.
Rozpisałam się trochę, ale niedawne wydarzenia, które zaczynają się powtarzać z dość dużą częstotliwością spowodowały właśnie to, że nie mam zamiaru być kimś, kim nigdy nie byłam. Nie chcę też udawać aniołka bo nim nigdy nie byłam, nie jestem i zapewne nigdy nim już nie zostanę. Za dużo energii tracę dodatkowo uważając na to co mówię podczas nagrywania. Tak wiem, w moich filmach nie ma za wiele monologów, ale czasami się zdarzają. Nie skupiałam się do tej pory na technicznych aspektach tej pracy. Pokazywałam ładne widoki z trasy i wielu mogło się wydawać jak zajebista jest ta praca, siedzisz, nic nie robisz tylko oglądasz piękne krajobrazy. Niestety to akurat jest tylko jedną, jedyną pozytywną rzeczą jaka wynika z jazdy busem. Oczywiście nie mówię o samej jeździe, bo to tylko trzyma mnie w tej pracy. Próbuję sobie na szybko przypomnieć więcej plusów, ale naprawdę nic mi do głowy nie przychodzi.
Ciągła gonitwa, nieprzespane noce, użeranie się z magazynierami, portierami, bariery językowe, nawet usterki samochodu powodują, że naprawdę mam tego serdecznie dość.
Ciągła gonitwa, nieprzespane noce, użeranie się z magazynierami, portierami, bariery językowe, nawet usterki samochodu powodują, że naprawdę mam tego serdecznie dość.
Wściekłość na samą siebie, że ciągle świadomie siedzę w tym transportowym bagnie, gdzie każdy tylko patrzy aby gdzieś coś zaoszczędzić, powoduje wielką frustrację i częste wybuchy słownej agresji. Właśnie... jestem świadoma tego całego gówna i dalej w tym siedzę i pewnie dalej tak będzie, że będę się denerwowała, ale jak tylko odpalę samochód, nawigacja pokaże 2000km drogi to zaraz uśmiech wyskoczy na mej twarzy, pewnie nie na długo, do pierwszej jakiejś krzywej akcji na drodze lub głupiego smsa od Majkiego ale... trzeba mieć na to wyj...bane, bo napewno nie będę się przekwalifikowywała na inny zawód. A póki co siwych włosów u mnie brak ;).
Pozdrawiam wszystkich obecnych i przyszłych kierowców. Postem tym chcę zapoczątkować jakąś tam serię na temat prawdziwego życia kierowcy busa w międzynarodówce, życia którego nie zobaczy się w
"Na osi" lub czymś podobnym.

no kur!a jego mać! Masz swoich fanów i ja do nich należę. Bądź sobą i tyle. Niebawem się spotkamy :P
OdpowiedzUsuńJak miło to widzieć :)... MA BYĆ KURWA i już!Już się cieszę na pierwszy filmik.
OdpowiedzUsuńNo cóż. Skoro czujesz potrzebę zmian, to ich po prostu dokonaj ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!!!
Pewnie pokaż jak to wygląda naprawdę od tej nie zawsze pozytywnej strony, niech Ci co chcą być kierowcami zobaczą że nie wszystko złoto co się świeci ale niekiedy te świecidełka dają dużo radości :). Pozdrawiam. Szerokości.
OdpowiedzUsuń